wtorek, 10 listopada 2015

DIY: Light box



Z light boxem po raz pierwszy spotkałam się u mojej dobrej, blogowej koleżanki, również mamy bliźniaczej - Patrycji z Mama Bliźniacza, która jest moją opoką w świecie dubeltowego nauczenia metodą Montessori i nie tylko. Skarbnica wiedzy i pomysłów!
Z Patrycją bardzo często rozmawiamy na temat różnych pomocy naukowych, sklepów w którym można zakupić różne artykuły, etc.
Jednym z pomysłów, jaki podpatrzyłam u Patrycji jest właśnie light box, czyli podświetlany stół.
Jest wiele wersji takich stołów, które można znaleźć w Internecie - jedne wymagają dosłownie dwóch rzeczy (jak nasza wersja), a niektóre trochę więcej wiercenia i piłowania. ;)
Do wersji takiej podstawowej, która świetnie się sprawdza u nas (jak i u Patrycji) potrzebujemy:

1. Dużego, ale niskiego pudła z IKEI z serii SAMLA (pod tym linkiem znajdziecie to konkretne)
2. Dużo lampek LED na choinkę zasilanych bateriami (kupowałam m.in. w IKEI i na Allegro)

Plus ewentualnie możecie podlepić górną część pudła od spodu białą kartką, jeśli chcecie lekko stłumić światełka. 


Ot, cała filozofia tworzenia Waszego domowego light boxa! :D

Największa zabawa zaczyna się dopiero, gdy położy się różne przedmioty na górną część pudełka. Teraz, to już tylko od Was zależy, co chcecie na nim robić.

TUTAJ znajdziecie jedną z propozycji Patrycji na zabawę z light boxem, a jeśli szukacie czegoś po kątem terapii dzieciaków z problemami zdrowotnymi, to zapraszam Was TUTAJ - do Kurlandii. :)

Dziś będę zamawiać kilka ciekawych produktów, które umilą nam czas z naszym stoliczkiem.
Będzie to między innymi magiczny piasek - różne kolory (KLIK), liczmany ( KLIK) i kolorowe cekiny (KLIK) do nabycia w świetnie zaopatrzonym sklepie KABUM.
Ze sklepu Pantin przyjedzie do nas przeźroczysta mozaika (KLIK).

W następnym wpisie mam nadzieję, że będę mogła Was pokazać już część naszych nowości na stoliczku. :)











Read More

poniedziałek, 19 października 2015

Sexy is back, czy jakoś tak

Borze szumiący, grzmiący i deszczu spadający. Zwracam się do Was z uprzejmą prośbą o wybaczenie mej, jakże długiej nieobecności na tym blogasku. Zachciało mi się malowania lalek i innych pierdół, a Miungwy rozpoczęły etap buntu dwulatków, a co za tym idzie, moje wszystkie włosy na ciele posiwiały po same cebulki. Jednakże! Moi Drodzy - brakowało mi tego miejsca. Fejsik-fejsikiem, ale co blogasek, to blogasek. Troszeczkę się tutaj zmieni i nie samym BLW-żarłem będziemy tutaj ino żyć. Będzie super landrykowato, pierdzioszkowato, bez białych mebli i blatów, ale za to z tym, co lubicie najbardziej - Anastazją i Leną w roli głównej. ;)

Wpis krótki, acz konkretny i treściwy. Niczym zupa gulaszowa. 




Read More

czwartek, 23 kwietnia 2015

Krem porowo - pomidorowy z kaszą jaglaną




Jak wiecie, lubię dawać dziewczynkom ciepłe kolacje, a w szczególności warzywne kremy, które sycą ich brzuszki późnym popołudniem. Dziś chciałabym Wam zaproponować krem z pora, pomidorów oraz kaszy jaglanej. Obok kremu z soczewicy czerwonej, uważam tę zupę za jedną z lepszych, jakie wyszły. ;)



Składniki:


* 850 ml wody lub bulionu warzywnego

* 1/2 szklanka kaszy jaglanej

* 3 białe części pora

* 1 puszka pomidorów w zalewie krojonych, bez skórki

* 1 mała cebula

* 1-2 średnie ziemniaki

* 1 płaska łyżka masła klarowanego

* garść świeżej natki pietruszki

* 1/2 łyżeczka suszonych ziół prowansalskich

* 1 łyżeczka suszonego lubczyku


Pory i ziemniaki umyć i poszatkować. Cebulę pokroić w drobną kostkę. W garnku roztopić masło, dodać cebulę, por i ziemniaki. Smażyć przez kilka minut, aż por i cebula lekko zmiękną, ale nie zbrązowieją. W rondelku obok ugotować kaszę jaglaną. Do warzyw dolać wodę lub bulion warzywny i gotować przez około 8-10 minut. Następnie dodać pomidory z puszki, przyprawy i pietruszkę. Przykryć garnek i gotować na małym ogniu przez kolejne 20-25 minut. Na samym końcu dodać ugotowaną kaszę jaglaną i jeszcze pogotować minutę-dwie, aby wszystko się ze sobą połączyło.
Na tym etapie możecie zaprzestać i podać w takiej formie zupę - będzie równie pyszna, jeśli chcecie zrobić z niej krem - wszystko ląduje pod ostrzami blendera. ;)



Smacznego!
















Read More

sobota, 18 kwietnia 2015

Królicze pulpety w sosie pomidorowym



Dziś po małej przerwie powracam do Was z pulpetami z królika w sosie pomidorowym!
(pracochłonne, jak dla mnie - ostrzegam!)
Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu, a tym bardziej Waszym dzieciaczkom. ;)



Składniki:


* Mięso z królika - (nie pytajcie, jakie części, bo miałam kilka różnych rozmrożonych. ;) )
* 500-600 ml bulionu warzywnego
* 2 opakowania przecieru pomidorowego (u mnie łącznie, aż litr wyszło :D)
* suszony tymianek, zioła prowansalskie
* 1/2 cebuli
* 1 jajko
* 1-2 ząbki czosnku
* 1 płaska łyżka musztardy sarepskiej (dla starszych dzieci lub tylko dla dorosłych - wedle uznania)
* 1-2 duże cytryny
* 1-2 łyżki mąki pszennej (w zależności, jak bardzo mokre wyjdą)
* 2-3 łyżki mąki jaglanej do obtoczenia (może być znów pszenna lub kukurydziana)

Królika rozmrażałam przez całą noc. Rano porozcinałam mięso od kości i zblendowałam na tyle, na ile mogłam (ciężko jest blendować mięso królicze). Wycisnęłam całą cytrynę i obłożyłam mięso cytrynowymi skórkami. Włożyłam do lodówki na godzinę-półtorej.
Następnie po wyciągnięciu z lodówki dodałam mąkę pszenną, jajko, musztardę, poszatkowany czosnek i dokładnie wymieszałam.
Potem lepiłam malutkie pulpeciki, obtoczyłam w mące jaglanej i wrzuciłam na suchą patelnię. Smażyłam do momentu, aż się ładnie zarumieniły (dosłownie minuta).
W garnku obok wykładałam usmażone pulpety i zalałam bulionem. Dolałam przecier pomidorowy, przyprawy, poszatkowaną cebulę.
Gotowałam z jakieś dobre 1,5 godziny pod przykryciem, aby "sos" się zredukował i ładnie zgęstniał - uwaga, aby nie pulpety nie przywarły do spodu i się nie rozleciały. Podawać z kaszą jęczmienną lub jaglaną lub pęczakiem. 



Smacznego!








Read More

środa, 8 kwietnia 2015

Placki jogurtowo - bananowe ze szczyptą nuty orzechowej




Przybywam z kolejną propozycją placuszków! Uwielbiam je robić, bo są doskonałą wersją przekąski podczas spaceru, podwieczorku czy drugiego śniadania. Można miksować dowolne składniki, a zawsze wyjdą pysznie.
U nas dziś wersja z jogurtem, bananami, suszonymi winogronami i mielonymi orzechami włoskimi.
Wyszły bardzo delikatne w smaku poprzez użycie jogurtu, banany nadają subtelny aromat, a suszone owoce odpowiedni poziom słodyczy. ;)





Składniki:



3 banany

5 kopiastych łyżek mąki pszennej lub ryżowej

2 białka

2 łyżki suszonych owoców wedle uznania - u nas dziś suszone winogrona

2 opakowania jogurtu naturalnego po 150 g (lub jeden 300 gramowy) bez mleka w proszku

2 łyżki mielonych orzechów włoskich (opcjonalnie, jeśli dzieciątko jeszcze nie może ich jeść, można je ominąć)

tłuszcz do smażenia, np. olej rzepakowy (opcjonalnie, jeśli smażycie na tłuszczu)


Białka ubić na sztywną pianę. Dodać pokrojone banany (nie muszą być idealne w plasterki, bo i tak będą zmiksowane), mąkę, jogurt, suszone owoce i mielone orzechy włoskich.
Wszystko zmiksować na gładką masę. Nakładać na rozgrzaną patelnię po około 1-1,5 porcji łyżki masy. Smażyć do momentu zarumienienia się. :)

Myślę, że dobrze by paskowały z małym kleksem na wierzchu dżemu na przykład malinowego lub truskawkowego.




Smacznego!




































Read More

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Placki mięsno-warzywne



Święta, święta i po świętach, ale obiad trzeba zjeść. ;) Przygotowałam Miungwom w Lany Poniedziałek szybkie placki z warzyw i mielonego z indyka. Robi się je dosłownie kilkanaście minut, a stanowią ciekawą alternatywę dla zwykłych "mielonych" czy tradycyjnych placków mięsnych. Mogą być również inną wersją podania kolacji czy przekąski w ciągu dnia.




Składniki:


* 500 g mięsa mielonego z indyka

* 2 pomidory

* 1 papryka

* 5-6 łyżek mrożonego zielonego groszku

* 1 cebula

* 2 ząbki czosnku

* 1/2 małe cukinii

* 2 łyżeczki sezamu

* 1 łyżeczka mielonego siemienia lnianego

* 1 jajko

* 3 kopiaste łyżki mąki ryżowej lub pszennej

* szczypta mielonego imbiru i ostrej papryki czerwone mielonej

* 1 łyżeczka suszonego tymianku

* opcjonalnie tłuszcz do smażenia, np. olej rzepakowy



Groszek ugotować. Pomidory, paprykę, cukinię obrać ze skórek (jeśli obieracie). Mięso umyć i przełożyć do misy. Pomidory i paprykę poszatkować w drobną kostkę, czosnek zetrzeć na tarce o najmniejszych oczkach, a cukinię i cebulę zetrzeć na większych oczkach. Dodać ugotowany groszek, przyprawy, sezam, siemię lniane, jajko i mąkę. Dokładnie wszystko wymieszać.
Na patelni rozgrzać odrobinę tłuszczu lub nakładać masę na patelnię bez tłuszczu.
Smażyć po około 2-3 minuty z każdej ze strony, do momentu ładnego zarumienienia się. :)
Możecie dodawać różne inne dodatki czy warzywa wedle swojego uznania.


PS.: Powiem Wam, że roznosi się przyjemny aromat w kuchni - co potwierdza, sam Radosław, który aż mi tuptał razem z Miungwami, kiedy skończę je smażyć. ;)



Smacznego! 












 (Lenka z miną: 'Mamoooo, musisz robić mi zdjęcia, jak jem?!" ;) )







Read More

sobota, 4 kwietnia 2015

Jak zacząć BLW i nie zwariować: część II



Kolejna odsłona moich przemyśleń na temat BLW, którymi chciałam się z Wami podzielić.
W poprzednim wpisie obiecałam Wam kilka słów na temat rozpoznania u dziecka gotowości do BLW oraz jak proponować dane posiłki.

Jeśli chodzi o kwestię gotowości, to jest sprawa indywidualna i każda dziecko będzie gotowe w innym momencie. Rodzice niekiedy chcą przyśpieszyć etap podawania stałych pokarmów, omijając pewne ważne podpunkty, które muszą być spełnione, aby rozpocząć BLW.
Dziecko samo da znać, czy jest gotowe lub nie (wiem, to po dziewczynkach).

Według zaleceń WHO karmimy dzieciątko mlekiem (zarówno mlekiem matki, jak i mlekiem modyfikowanym) do ukończenie przez nie 6 miesiąca. Do tego czasu mleko do podstawa w żywieniu dziecka (jak również to, że do roku czasu dziecko nie musi wcale najadać się stałymi pokarmami, tylko poznaje je - nadal do roku podstawą jest mleko matki lub mleko modyfikowane).

Następnie, dziecko musi być w stanie siedzieć w pozycji wyprostowanej, aby przełyk nie był powyginany w różne dziwne strony i aby nie doszło do zadławienia. Musi po prostu stabilnie siedzieć. Odpadają zatem wszelkie pozycje półleżące. Jeśli dziecko wykazuje chęć do jedzenia, a nadal nie siedzi samodzielnie, można spróbować wziąć dzieciątko na własne kolana (nadal pamiętając, aby siedząc był w pozycji wyprostowanej) i tak próbować swoich pierwszych sił w BLW do momentu, aż samodzielnie nie usiądzie stabilnie.

Rodzice muszą przede wszystkim widzieć zainteresowanie dziecka jedzeniem, czyli na przykład dzieciątko widząc, że rodzic spożywa jakiś posiłek, wykazuje chęć zabrania / wzięcia w rączki czegoś z talerza rodziciela. Istotne jest również to, aby dziecko było w stanie "jakoś" chwycić dany produkt czy część potrawy. Oczywiście, wiadomo, że na początku będzie rozgniatał i testował większość rzeczy, jakie będzie miał przed sobą, ale to normalny etap w poznawaniu świata smaków. Z czasem jego chwyt będzie co raz lepszy i bardziej precyzyjny.

Wiele osób martwi się, że brak zębów jest przeszkodą. Otóż nie jest. :) Nie mam tutaj na myśli, ze bezzębny maluch przegryzie surową marchew czy orzechy laskowe, ale poradzi sobie z większością produktów, jakie mu zaserwujemy. Miungwy, gdy zaczęły BeElWuować, nie miały nawet śladu zębów, a radziły sobie całkiem nieźle.

Pamiętajcie, że do roku czasu mleko jest podstawą i do tego czasu, dziecko wcale nie musi zjadać wszystkiego, co ma na talerzyku czy tacce. Może zjeść dużo, a może zjeść kęs. Najgorsze, co może być, to zmuszanie do jedzenia. Zła droga i daleko się nią nie zajdzie. Minie sporo czasu, zanim dziecko nacieszy się rozwalaniem, rozgniataniem i tworzeniem artystycznego nieładu, ku rozpaczy rodzicielki.
Muszę jednak przyznać, że Miungwy do teraz potrawą stworzyć "abstrakcję" niczym Kandinsky. ;)
Wcale się tym nie przejmuję, nie wyzywam, tylko biorę ścierę i po problemie. Niech Was nie zniechęca wszechobecny bałagan, bo jeszcze nie raz, nie dwa Wasze dziecko narobi jeszcze większego bałaganu. ;)

Istotną kwestią jest również pora posiłków. Na początku nie trzymajcie się kurczowo: śniadanie o 9, drugie o 11, obiad na 14 - etc., na początku nie ma to większego znaczenia. Przede wszystkim dziecko nie może być głodne (ale nie też tuż po posiłku mlecznym), ani zmęczone czy niewyspane.
Po prostu, gdy jest odpowiednia pora, zostawcie jednego czy dwa brokuły więcej i dajcie dzieciakowi do testowania. Zje, rozgniecie lub sprawdzi jego lot prosty, nieliniowy. ;)
Dzieci w BLW musi poznawać różne zachowania jedzenia, zanim stwierdzi, że całkiem nieźle smakuje, ba! że można się tym najadać. Dajcie mu czas i nie stresujcie się.

BLW jest również dobrym  momentem nad wprowadzeniem i na naszym, dorosłym talerzu zdrowszych produktów i potraw. Z racji, że dziecko ma jeść to, co my, musimy zastanowić się, czy nasze posiłki są odpowiednie dla malucha i jeśli ciężko jest z dnia na dzień przestawić się na "zdrowe" jedzenie, to chociaż postarajmy się na początku o częściowe "zdrowsze" przygotowanie potraw (na przykład: zamiast solić ziemniaki w wodzie, wystarczy posolić naszą porcję dopiero na talerzu tak, aby dziecko nie musiało zjadać od razu posolonych).
Małymi kroczkami, bez żadnej presji i czucia czyjegoś oddechu na plecach.

Na początku najlepiej proponować produkty pokrojone w słupki (gotowana marchew) lub w mniejsze kawałki, jak gotowane różyczki brokuła.
Dziecko musi mieć "za co" chwycić, więc kawałki nie mogą być malutkie, ale ani też duże, aby nie odgryzło zbyt dużego kawałka za jednym razem.

Musicie również pamiętać, że w BLW nie ma stricte tabel żywieniowych. Jest kilkanaście produktów, których dzieci nie powinno otrzymywać przed ukończeniem 1 roku życia (a niektórzy nie podają ich nawet do 3 roku życia), jak na przykład miód czy orzechy.


Uf, jak zwykle elaborat. ;) Dlatego nie umiałabym tego rozpisać w kilku podpunktach - śliniotok murowany!
Już niedługo kolejny wpis z tej serii. Jeszcze trochę mam do powiedzenia, zatem mam nadzieję, że Was nie zanudziłam i przeczytacie kolejną odsłonę. :)



Stopień średnio-zaawansowany BLW :D






Read More
Technologia Blogger.

© Bliźniaczki w akcji!.Wszystkie treści zamieszczane na stronie i fanpage strony są moją własnością! Wszelkie prawa zastrzeżone!

Designed by ScreenWritersArena